A oto ciąg dalszy szycia.
Mogę powiedzieć że idzie mi coraz lepiej.
Najpierw lala Tilda z wielkimi trudami, potem firanki a teraz króliczek.
Jestem z niego bardzo zadowolona lecz największą trudność sprawiło mi ręczne przyszycie rączek.
Króliczek jest mięciutki z profesjonalnym wypełnieniem a nie jak w przypadku Lusi z wypełnieniem twardym z poduszki.
Mam nadzieję że króliczki zagoszczą i mnie na stałe.
Przedstawiam wam Timona.